Szukaj na tym blogu

30 listopada, 2024

znikam, ale z zmarłych powstaje (w sumie to byłam tu, ale gdzieś indziej)

    Trochę skomplikowane, prawda? Cóż, to mój pamiętnik, więc mogę pisać kiedy tylko chce. Ale tak jakby...wracam? 

    W skrócie opowiem co działo się przez te dwa (zaraz trzy) miesiące. Nasza klimatyzacja do nowego gniazda powoli dobiega końca. Niesamowite jest to jak długo mi zajęło by zrozumieć jeden ważny fakt - to ciężki, ale owocny proces. 

Spadły liście, musimy zaraz zmienić okna na ,,zimowy mode". Straciliśmy jednego roślinnego żołnierza, ale rodzina powiększyła się do dziewięciu organizmów doniczkowych. Zrobiliśmy pierwsze kimchi (trochę za słone) i mamy już sprawdzone sklepy do których z chęcią podróżujemy. Ponad to odkryliśmy, że najwięcej pieniędzy wydajemy na słodycze. 

A tak u mnie...Tak z bliska...Musze przyznać, że dopiero teraz zaczynam rozwijać skrzydła. Od miesiąca prowadzę własny podcast (są co tydzień, link na dole). Wznawiam naukę koreańskiego, odkryłam niesamowite ukojenie w sprzątaniu i pierwszy raz próbuje swój sił w pieczeniu. Te trzy miesiące były tak rozwijające, że odczuwam to jakby masę kolorów wybuchło mi przed oczami. 

Mogę to porównać jak do miłości od pierwszego wejrzenia. Nagle życie jest ciekawsze, ekscytujące, nic nie psuje ci tej homeostazy. Delikatnie mogę przeżywać moje odczucia. Ale nie chce już ich więcej tłumić i ukrywać tego, że cieszę się z mojej rutyny. 

Są jednak nowe zmartwienia, które ciężko zakryć śmiechem. I często jest tak, że wieczorami czuje się taka, czy owaka, bo coś nie idzie po mojej myśli. I może nie staram się tak jak powinnam. I to boli. 

    Ale na wszystko przyjdzie chyba pora. I nie chce żeby ten post zszedł w tą niemiłą stronę myśli. 

Więc skończę go tutaj. 

Serdecznie zapraszam na mój podcast który jest na spotify oraz youtube. Tam jestem najczęściej i jestem z tobą na bieżąco.


spotify     youtube

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz